WWWBoard New Message: Message 9: Ślązak z Bośni
WWWBoard: Message 9
[ Follow Ups ] [ Post Followup ] [ ]
|
|
Przed laty zaczął nieśmiało grzebać w historii swoich rodzinnych stron, aż w końcu trafił do bośniackiego miasteczka, w kt�rymcc drugi mieszkaniec nosi jego nazwisko. Teraz chirurg z OZIMKA J�zef Tomasz Juros ma okazjęprzejść do historii jako wsp�łautor pierwszej pełnej i rzetelnej monografii swoich rodzinnych stron, wolnej od narodowych i politycznych stereotyp�w. Ślązak z Bośni - Taka książka jest potrzebna, bo zbliża się 250. rocznica założenia przez pruskiego kr�la Fryderyka ozimskiej huty. Powstała w 1754 roku, rok p�ź�niej miał miejsce pierwszy spust. Jesz�cze nie wiemy, jak będą wyglądały ob�chody tej szczeg�lnej uroczystości, chcielibyśmy jednak, by do tego czasu gotowa była nasza książka o dziejach ziemi ozimskiej - opowiada dr Juros. Tę obietnicę składa w imieniu swo�im i Bogdana Wieczorka, germanisty z ozimskiego Zespołu Szk�ł, z kt�rym w minionym roku napisał i wy�dał książkę „Antoni�w. Najdawniej�sza historia i rozw�j", zaprezentowa�ną podczas obchod�w 220 rocznicy założenia hutniczej kolonii Antoni�w. I właśnie wtedy, ku własnemu zasko�czeniu, przekonał się, że nawet w przypadku tej miejscowości, kt�ra jest jedną z najmłodszych na terenie gmi�ny Ozimek, wiedza mieszkańc�w o dziejach wsi jest bardzo niepełna. - A co dopiero m�wić o samym Ozimku, gdzie pewnie z 90 procent dzisiejszych mieszkańc�w to potom�kowie ludzi, kt�rzy osiedlili się tu po ostatniej wojnie - m�wi dr Juros. Młynarz Ozimek i wystarczy Ta zbiorowa amnezja nie jest wcale zaskakująca. Po roku 1945 nikomu w zasadzie nie zależało na zaprezentowa�niu kompletnej historii tych stron. O wydanej w Głogowie w 1853 roku, na stulecie istnienia huty, książce �wcze�snego dyrektora Bauera nie wspomina�no, bo trzeba by zbyt wiele wspomnieć o niemieckiej części dziej�w Ozimka i okolic. Monografie wydawane w Pol�sce Ludowej, choć zawierające wiele cie�kawych informacji, były mocno skażo�ne propagandą. Taka była monografia Oswalda Popiołka wydana na 200-lecie Huty Małapanew, niewiele lepsza była praca zbiorowa z lat 70., z kt�rej do dzisiaj korzystają r�żni magistranci pi�szący o dziejach ozimskiej huty. Jest to bardzo męcząca lektura: w opowieść o rozbudowie huty i miasta co rusz wpla- tane są relacje o wizytach kolejnych par�tyjnych dygnitarzy i można odnieść wrażenie, że każde spotkanie towarzy�sza Gierka z hutnikami popycha dzieje miasta do przodu. Smutna prawda jest taka, że więk�szość ozimian wie o swoim mieście porażająco mało. Obowiązkowym fragmentem edukacji jest opowieść o młynarzu Ozimku, od kt�rego przed�stawiciel kr�la Fryderyka odkupił działkę pod hutę. Mieszkaniec Ozim�ka ma też wiedzieć, że posiada u sie�bie jeden z najstarszych wiszących most�w w Europie (najstarszy na kontynencie, starszy o kilka lat jest w Anglii). Przez całe lata tak okrojone dzieje miasta miały wystarczyć. Lu�dzie mieli żyć w przekonaniu, że roz�w�j Ozimka zaczął się po roku 1945. - Kto wie, że przed rokiem 1945 były tu trzy stacje benzynowe, sklep z akcesoriami motoryzacyjnymi, sala ki�nowa, drukarnia wydająca między in�nymi piękne poczt�wki? Kto wie, że był tu przedsiębiorca, kt�ry zimą po�zyskiwał z rzeki l�d, a potem przez cały rok sprzedawał go posiadaczom drew�nianych lod�wek? - pyta dr Juros. O tych i innych intrygujących fak�tach z przeszłości Ozimka traktować ma książka, kt�rą z benedyktyńską cier�pliwością przygotowują Juros i Wieczo�rek. Nie jest to łatwe zadanie - doku�menty pisane są rozproszone, a prze�kaz ustny sięga tylko lat bezpośrednio przedwojennych. Trzeba też stwierdzić, że nawet dziś mieszkający tu od poko�leń ozimianie nie zawsze chcą opowia�dać o krzywdach, jakie spotkały ich ze strony nowej władzy po roku 1945. O tym, jak wielkich kłopot�w na�stręcza pr�ba zebrania i opracowania rozproszonych materiał�w, przekonał się na własnej sk�rze były mieszka�niec Antoniowa Hans Panitz, kt�ry, mieszkając już w Niemczech, przez całe lata gromadził wszystko na temat historii swojego Heimatu. Gdy w koń�cu zorientował się, że nie da rady do- kończyć dzieła życia, zaczął się roz�glądać za kimś, kto m�głby je konty�nuować. Poznał Jurosa i Wieczorka i postanowił przekazać im pałeczkę. Gdy ujrzał monografię rodzinnego An�toniowa, wiedział, że dokonał dobre�go wyboru. Teraz jego zbiory pomogą w stworzeniu monografii całej gminy. Potomek Gregoriusa Dla samego Jurosa odkrywanie dziej�w własnej lokalnej społeczno�ści stało się wielką przygodą i podr�żą do własnych korzeni. Zaczęło się od telefonu mężczyzny, kt�ry w la�tach 30. trafił do domu dziecka pod Dreznem. Pamiętał tylko nazwisko Juros i nazwę miejscowości, w kt�rej urodziła się jego matka - była to Schod�nia, w�wczas nosząca nazwę Orsdorf. -Zacząłem szukać, kontaktować się z członkami rodziny, sprawdzać w księgach parafialnych. Zajęło mi to rok, ale prześledziłem dzieje ponad dwustu os�b. Stworzyłem w ten spo�s�b prawdziwe drzewo genealogiczne rodziny Juros�w, kt�ra pisała się tez Jurosz lub Jurosch - wspomina. W ten spos�b dotarł aż do proto�plasty śląskiej gałęzi Juros�w. Oka�zało się, że początek dał jej Grego-rius Juros, kt�ry w 1762 roku przy�wędrował do ozimskiej huty jako wy- tapiacz aż ze Środkowej Dalmacji. Dokładniejsze badania wykazały, że Jurosowie w XVII wieku opuścili dalmatyńskie wybrzeża Adriatyku, emigrując do ośrodka hutniczego w Yares w p�łnocnej Bośni. To wśr�d tamtejszych fachowc�w poszukiwali pracownik�w wysłannicy kr�la Fry�deryka. Następnym krokiem była podr�ż na Bałkany, kt�ra stała się wręcz wyprawą w czasie. Juros tra�fił do pięknej miejscowości Betina, gdzie niemal co drugi mieszkaniec nosił jego nazwisko i być może był jakimś jego odległym krewnym.- To już historia na inną opowieść. Ale proszę mi wierzyć, że poczułem się naprawdę niesamowicie, gdy poszedłem tam na niedzielną mszę świętą i nagle usłyszałem, że jest odprawiania w in�tencji kogoś o nazwisku Juros - m�wi ozimski historyk. grażyna świercz
|
|
|