WWWBoard New Message: Message 5: Republika Woz'nicko
WWWBoard: Message 5
[ Follow Ups ] [ Post Followup ] [ ]
|
|
Posted by Pyjter Kalinowski on 11/26/01 at 9:32 PM
Subject: Republika Woz'nicko
Message Posted
|
|
|
|
REPUBLIKA WOŹNICKA 1918—1922 „Republika” czy też „Rzeczpospolita Woźnicka”, obejmująca południowo - wschodnie krańce powiatu lublinieckiego, czyli tereny dzisiejszej gminy Woźniki i miasta Kalety, nie była tworem państwowym. Mieszkańcy uznawali zwierzchność władz powiatowych z Lublińca, czy regencyjnych z Opola. Nazwa ta była używana przez mieszkańc�w w celu podkreślenia niezależności od policji niemieckiej oraz podkreślenia polskości nadgranicznych teren�w G�rnego Śląska. Do powstania „Republiki Woźnickiej” doprowadziły te same wydarzenia , kt�re doprowadziły do Plebiscytu i wybuchu trzech Powstań Śląskich. Wszystko zaczęło się bezwarunkową kapitulacją Cesarstwa Niemieckiego i deklaracją prezydenta USA Willsona, że każdy nar�d ma prawo do samostanowienia. W wyniku wymuszonego przez Aliant�w na Niemczech Traktatu Wersalskiego doszło w całych Niemczech do wybuchu rewolucji, w wyniku kt�rej władzę przejęły Rady Ludowe i Rady Żołnierskie. Już 17 listopada 1918 roku powołano na wiecu w Woźnikach Radę Ludową dla Woźnik. Wiec ten nie był jednak inicjatywą oddolną, a został zwołany przez adwokata Czaję z Bytomia, Kierownika Wydziału Śląskiego Naczelnej Rady Ludowej w Bytomiu i wielkopolanina Kazimierza Niegolewskiego, właściciela majątku Czarny Las, przyjaciela Korfantego. Pomimo artykuł�w na pierwszych stronach gazet wiec ten nie m�gł być zbyt liczny, ponieważ dziś w tej gospodzie, gdzie się odbył, miesci się najwyżej 120 os�b. Reszta mieszkńc�w nie brała więc w tym udziału. Uchwały tej Rady także dotyczyły spraw czysto lokalnych (brak żywności, postepowanie żandarmerii czy księcia Donnersmarcka). Rewolucja ta trwała do stycznia 1919 roku, jednak w trakcie jej trwania wydarzyło się w Woźnikach nieszczęście, kt�re w p�źniejszym okresie doprowadziło do powstania „Republiki Woźnickiej”. 28 listopada 1918 r. podczas pr�by rewizji mieszkania żandarma Gohla zginął członek Rady Ludowej dla Miasta Woźniki Johann Janus. Wydarzenie to doprowadziło do całkowitej wymiany żandarmerii i straży granicznej w Woźnikach. Nowa straż graniczna i żandarmeria nie sprawowały się wcale lepiej w okolicy Woźnik. Powracający do dom�w w marcu 1919 żołnierze przekonali się, że urząd gminy wypłacał zbyt niskie zapomogi dla ich rodzin. Postawili więc sami poszukać sprawiedliwości. Odpowiedzialny za to urzednik zdołał zbiec z terenu powiatu, a w celu uspokojenia byłych żołnierzy w sprawę włączyła się landratura nadpłacając reszty zapom�g. Udało się tym uspokoić ludność. 29 czerwca 1919 r. odział żandarmerii w sile 56 os�b dokonał rewizji w cegielni Pawła Skopa w Woźnikach (bez nakazu), a kilka tygodni p�źniej aresztowano jego dw�ch syn�w za szpiegostwo. Przyłapano ich niedaleko granicy polskiej w trakcie powrotu z pracy w Czarnym Lesie do domu w Woźnikach. W Woźnikach znowu zaczęło narastać niezadowolenie społeczeństwa. W sierpniu 1919 roku nastąpiła zmiana na stanowisku burmistrza Woźnik. Pan Hiltawski, sprawujący tę funkcję od 1908 roku przeprowadził się do Wałbrzycha, a na burmistrza radni wybrali dotychczasowego sekretarza miejskiego Karola Kawalca, kt�ry sprawował ten urząd do września 1939 roku. I Powstanie Śląskie nie objęło swym zasięgiem okolic Woźnik, jednak mimo to w te okolice zawędrowali bandyci podający się za „powstańc�w”, kt�rzy w Czarnym Lesie zamordowali gajowego Nichthausena i Teodora Jędrysika z Goroli. Za wydanie sprawc�w morderstwa wyznaczono nagrodę w wysokości 2000 marek. W listopadzie 1919 roku odbyły się wybory komunalne. Niezadowoleni z działalności dawnej rady miejskiej mieszkańcy Woźnik, gł�wnie ze względu na załatwienie przez radnych udogodnień tylko rodzinie i znajomym, wybrali nową radę składającą się z 9 Polak�w i 3 Niemc�w. Prawie w całości byli to nowi ludzie. W czasie wybor�w komunalnych najwięcej na listę niemiecką głosowali Żydzi mieszkający w Woźnikach. Podobnie jak w Woźnikach wyglądały wyniki wybor�w w Ligocie (7:2), Lubszy (6:3), Łanach (9:3), Psarach (7:2) czy Dyrdach (52 głos�w : 36 głos�w). 3 lutego 1920 roku Grenzschutz i żandarmeria opuściły Woźniki. Na kr�tki czas granica z Polską stanęła otworem (gł�wnie dla przemytnik�w, pragnących jak najszybciej dorobić się przed jej ponownym zamknięciem). Tego samego dnia założono w Woźnikach Towarzystwo Śpiewacze „Jutrzenka”. 7 lutego wkroczyły do Woźnik wojska francuskie, kt�re pozostały w naszym miasteczku do 14 lutego. Z tej okazji władze miejskie postanowiły uświetnić ten fakt uroczystością, kt�ra stała się następną kością niezgody pomiędzy mieszkającymi w Woźnikach Polakami i Niemcami. Po odejściu wojska francuskiego do Woźnik skierowano oddział Niemieckiej Policji Plebiscytowej Sicherheitswehry w sile 13 mundurowych i 25 tajnych policjant�w. Jeszcze w lutym bez wyraźnego powodu funkcjonariusze „sicherki” rozpoczęli strzelaninę na Rynku w Woźnikach, czym nie przypadli do gustu nawet niemieckim mieszkańcom Woźnik. Pomimo tak wielkich sił bezpieczeństwa nie byli oni w stanie (lub nie mieli takiego zamiaru) ukr�cić napad�w rabunkowych na mieszkańc�w Woźnik i okolicznych wiosek. 23 kwietnia 1920 roku założono w Woźnikach oddział "Sokoła", do kt�rego zapisało się 22 mieszkańc�w. Ponieważ część mieszkańc�w miasta była przeciwna szkoleniu członk�w "Sokoła" w strzelaniu z broni palnej, żandarmeria wprowadziła całkowity zakaz odbywania takich szkoleń. Od czerwca na całym obszarze plebiscytowym nasiliły się naciski na rozwiązanie „sicherki” i zastąpienie jej policją mieszaną. Chyba jako jedyni na G�rnym Śląsku zaprotestowali przeciwko temu mieszkańcy Dyrd. Ponieważ Polski Komisariat Plebiscytowy nie widział innej możliwości wywarcia nacisku na Radzie Ambasador�w, wezwał mieszkańc�w do zbrojnego powstania w celu poparcia swoich żądań. 20 sierpnia 1920 roku wybuchło II Powstanie Śląskie. Do 24 sierpnia powstańcy zajęli Woźniki, Koszęcin, Ligotę, Babienicę, Kamienicę, Lubszę, Miasteczko, Piasek. Od tego czasu tereny te zaczęto nazywać „Republiką Woźnicką”. Podczas walk zginął powstaniec Franciszek Dybała. Powstańcy zastąpili Sicherheitswehrę własną „strażą obywatelską” i udało im się wykryć sprawc�w napad�w i kradzieży, z kt�rymi poprzednia policja nie umiała sobie poradzić. Pozostali w Woźnikach agitatorzy niemieccy zaczęli wyjeżdżać do Wrocławia, czy nawet do Berlina. Na „Republikę Woźnicką” mianowano komisarza plebiscytowego w osobie Romana Kuli. Pomimo zakończenia II Powstania nadal w okolicy grasowała grupa „powstańc�w”, kt�ra dokonała napadu na leśnicz�wkę w Dąbrowie oraz leśnicz�wkę i szkołę w Zielonej (wszyscy poszkodowani byli narodowości niemieckiej). 11 listopada 1920 r. mieszkańcy Ligoty usunęli siłą ze szkoły niemieckich nauczycieli i zatrudnili na ich miejsce Polak�w. Po interwencji władz powiatowych pozwolono wr�cić jednemu nauczycielowi Niemcowi do pracy. W nocy z 12 na 13 stycznia na biuro plebiscytowe w Psarach napadła boj�wka w liczbie 25 ludzi. Atak został odparty przez straż gminną i nikt nie został ranny, ani zabity. O spowodowaniu ataku oskarżały się wzajemnie Komisariaty Polski i Niemiecki. 20 marca 1921 r. odbył się Plebiscyt w „Republice Woźnickiej”. Spodziewano się 95 % poparcia dla Polski, jednak wyniki wybor�w dały tylko 72 % głos�w za Polską. Ponieważ rada Ambasador�w zaproponowała podział G�rnego Śląska nie odpowiadający polskiej racji stanu, Wojciech Korfanty wezwał w dokumencie podpisanym w Zameczku w Czarnym Lesie, do wybuchu III Powstania Śląskiego. Powstanie wybuchło 3 maja 1921 roku i na terenie powiatu lublinieckiego rozpoczęło się w Woźnikach, skąd powstańcy wyruszyli w kierunku Olesna, zajmując po drodze wsie i miasto Lubliniec oraz aresztując niemieckich działaczy plebiscytowych. Na silniejszy op�r Freikorpsu powstańcy natrafili dopiero pod Dobrodzieniem, gdzie w walkach o zajęcie miasta straciło życie 10 powstańc�w i 8 członk�w Freikorpsu. W styczniu 1922 r. w parafii lubszeckiej rozeszła się pogłoska o zmianie proboszcza i przeniesieniu ks. Feicke na plac�wkę w powiecie opolskim. Mimo, że ostatecznie do tego nie doszło, parafianie do końca okresu przebywania ks. Feickego w Lubszy zostali podzieleni. Jeszcze w styczniu 1922 rok nie było bezpiecznie w okolicy Woźnik. Niewyśledzeni sprawcy postrzelili syna oberżysty w Woźnikach, natomiast w Zielonej 20 marca straż gminna znalazła zastrzelonego J�zefa Bruchm�hlera. Kres istnieniu „Republiki Woźnickiej” położyło przejecie tego obszaru przez administrację polską Nastąpiło to 26 czerwca 1922 roku. Od tego czasu nie spotyka się już w g�rnośląskiej prasie tego określenia. Opracowano na podstawie doniesień prasowych „Katolika”, "Dziennika Śląskiego", "Gazety Ludowej" i "Gazety Opolskiej" z lat 1918—1922 Piotr Kalinowski Gazeta Ludowa z 26 stycznia 1921 "Marka g�rnośląska" Warszawa (Pat) Znany ekonomista, inżynier Stanisław Szczepanowski, syn tw�rcy przemysłu naftowego w Polsce, porusza w "Rzeczypospolitej" w artykule pt. "G�rny Śląsk a waluta" sprawę ewentualnej waluty g�rnośląskiej. W myśl ustawy polskiego sejmu G�rnoślązacy sami po zwycięzkim dla Polski plebiscycie na mocy przyznanego im samorządu i zapewnionych r�wnież gwarancji walutowych, będą mogli uregulować swoją walutę w myśl uzasadnionych interes�w swojego kraju. G�rny Śląsk - pisze Szepanowski - odłączając się obecnieod Niemiec, będziew położeniu finansowem wyjątkowo szczęśliwym, gdyż wedle brzmienia Traktatu pokojowego uwolni się od ciężaru wojennego dług�w Niemiec i odszkodowań wojennych. Dług państwowy Polski jest w por�wnaniu z niemieckim minimalny, a i od tego ciężaru Śląsk uwolniony przez odpowiedni upust podatkowy. Obecnie za najwłaściwsze uważałbym puszczenie w obieg na Śląsku nowego pieniądza "marki g�rnośląskiej", kt�ra zastąpiła by w obiegu marki niemieckie a kurs sw�j międzynarodowy oparła by na eksporcie węgla i żelaza. Marka g�rnośląska byłaby od razu pieniądzem zdrowym, lepszym od niemieckiej marki i mogłaby mieć zaraz ustalony stosunek do złotego franka i dolara. Ta marka r�wnież i w reszcie Polski mogłaby być w obiegu jako druga waluta krajowa, tem się r�żniąca od dotychczasowych znak�w pieniężnych, że nadawałaby się do przechowywania w niej wartości bez obawy strat kursowych. W ten spos�b wprowadzenie "marki g�rnośląskiej" mogłoby poskromić i opanowac dziką spekulację obcemi walutami w całej Polsce. G�rny Śląsk stałby się w ten spos�b bankierem Polski z ogromną korzyścią dla siebie i całego państwa. G�rny Śląsk zatem powinien zachować swą odrębność i autonomię walutową. To nie zmniejszy korzyści gospodarczych płynących ze zjednoczenia tego kraju z Polską, korzyści opartych na wzajemnym uzupełnianiu się gospodarczym. Za węgiel i inny towar G�rnego Śląska reszta ziem polskich mogłaby dać odrazu ogromne ilości drzewa, wszelkich produkt�w naftowych, a także transporty żywności dla ludzi i paszy dla bydła. Trudności przywozowych przy transportach nie powinno być, gdyż G�rny Śląsk dysponuje wystarczającą liczbą wagon�w i jego fabryki by mogły szybko naprawić też wagony i lokomotywy w Polsce. Dla G�rnoślązak�w otwierają się więc w całej Polsce ogromne korzyści gospodarcze. Za oszczędności swoje, kt�re w marce g�rnośląskiej miałyby swą ustalonąwartość mogliby zakupić w całej Polsce towary, zakłady i tereny g�rnicze, oraz r�żne nieruchomości na warunkach bardzo korzystnych. Aby podołać tym zadaniom i aby z przyłączenia się do Polski wyciągnąć pewną korzyść gospodarczą, musi się społeczeństwo polskie G�rnego Śląska odpowiednio przygotować. Śląskie Banki Ludowe i inne polskie instytucje powinne dziś już przygotować związkową instytucję finansową, kt�ra podołałaby tak wielkim zagadnieniom. Celem przygotowaia sytuacji i uniknięcia represji ze strony Niemiec powinni mieszkańcy G�rnego Śląska i tamtejsze instytucje finansowe jak najrychlej wycofać swe kapitały i depozyty ulokowane w Niemczech, gdzie potem trudności mogłyby być bardzo wielkie, a straty z powodu niemieckiej wysokiej daniny majątkowej i pożyczki przymusowej mogłyby zabrać znaczną część kapitału. Wycofywanie tych kapitał�w odbyć się jednak powinno nie koniecznie w banknotach markowych, kt�rych los nie jest pewny, lecz zalecałoby się sprowadzenie za nią z Niemiec na G�rny Śląsk towar�w, ale wyłącznie takich, kt�re dowiezione być mogą przed plebiscytem i nadawać się będą następnie do korzystnego wywozu do Polski, Francji, Włoch lub Anglji. Gazeta Ludowa z 22 grudnia 1918 Nie uda im się. Zapowiedziane przez nas pismo ulotne pojawiło się w tych dniach. Nasi najserdeczniejsi widząc, że ludność polska na G�rnym Śląsku o pozostaniu przy państwie pruskimnicnie chce wiedzieć i jednomyślnie pragnie przyłączenia do Polski, chcą swe przodujące stanowisko, kt�re dotąd posiadali na Śląsku, ratować w inny spos�b. Oni doskonale wiedzą, że gdy G�rny Śląsk zostanie przyłączony do państwa polskiego, skończy się ich panowanie na ziemi naszej, znikną wpływy ich przemożne. Z okropną dla nich myślą, że mają zostać obywatelami państwa polskiego, pogodzić się nie mogą. Temu zapobiec trzeba. I ci panowie, kt�rzy obrzucali nas najochydniejszymi wyzwiskami, gdyśmy na mocy warunk�w pokojowych Wilsona przyjętych przez rząd Rzeszy niemieckiej, zażądali odłączenia od państwa pruskiego, naraz tego samego żądają. Żądają odłączenia G�rnego Śląska od państwa pruskiego nie poto, aby go przyłączyć do Polski, lecz aby utworzyć samodzielną republikę g�rnośląską. Przez utworzenie samodzielnej republiki g�rnośląskiej chcąutrzymać swe dominujące stanowisko na G�rnym Śląsku. A jak słodko, jak mile umieją teraz przemawiać do ludu naszego, kt�ry przedtem pogardliwie nazywali "wasserpolskiem". Wydali odezwę bardzo piękną i szumną, rozczulającą wprost. Dziwna jednak rzecz! Zawsze bywa tak, żegdy puszcza się odezwę do narodu w sprawie bardzo ważnej, wtedy kładzie się pod tą odezwą swoje nazwisko. A przecież utworzenie samodzielnej republiki g�rnośląskiej jest dla nadzego ludu sprawą bardzo ważną, kt�ra w danym razie decydować będzieo losie całych pokoleń ludu naszego. Dlaczego autorzy tej odezwy są tak wstydliwi, a nie ujawniają swych nazwisk? Dlaczego lud nasz nie ma wiedzieć,kim oni są? Skąd ta wstydliwość, albo raczej bojaźń? Wstydzą i boją się wyjawićswoje nazwiska, bo wiedzą, że powstałby na całym G�rnym Śląsku jeden olbrzymi śmiech. Lud nasz śmiał by się do rozpuku z tych nowych "oswobodzicieli" G�rnego Śląska i wygnałby ich za piątą granicę. Bo tam widziałby ludzi, kt�rzy dotąd temu ludowi urągali, dla kt�rych lud nasz był tylko przedmiotem wyzysku, znali go tylko wtedy, gdy chodziło o zarobek i pracę ludu naszego, dla kt�rych poza tem lud nasz był polską świnią, polskim wołem, polskim bydłem, głupim wasserpolskiem. Zbliżają się do ludu naszego i obiecują mu wolność, powiadają, że i dla nas g�rnoślązak�w wybiła godzina wolności. A jak oni - prusacy - umieją wyzywac na prusak�w. Powiadają nam, że dotąd gardzono nami, że pruskie służalce obdarzały nas najbrzydszemi i ohydnemi przezwiskami, uważali nas jako ludzi drugiej klasy. A dzisiaj zjedli by nas z miłości. "Przychodzi - powiadają - prusak hakatysta do Ciebie, ten Tw�j stary i zacięty wr�g szepce: "Kochany, dobry G�rnoślązaku! Zostań przy prusakach. Wybudujemy Ci domeczek z ogr�dkiem, obdarzymy Cię tem, czego sobie życzysz; możesz się uczyć po polsku, w swojej mowie śpiewać, modlić się i rozmawiać wszędzie i zawsze!" Skądże wzięła się ta wielka miłośćku Wam G�rnoślązakom? Posłużę Wam kr�tką odpowiedzią: "Dlatego, bo posiadamy na naszej bogatej ziemi wielkie skarby". Tych skarb�w utracić boi się Prusak. Więc Kochany G�rnoślązaku,nie Tobie, lecz tym skarbom ziemskim okazują tę miłość nadzwyczajną. - G�rnoślązacy! Czy chcecie te skarby w cudze ręce oddać? Czy chcecie w ciężkiej pracy dzień i noc pracować, z trudem wielkim po głębokich szybach te skarby węgielne wydobywać, przy palącym ogniu w hutach żelaznych i cynkowych zdrowie tracić - i Ty rolniku owoc pola Twego za marny grosz sprzedawać, jak przed wojnązmuszony byłeś - i to wszystko na to aby się "obcy nar�d" podni�sł, a Ty abyś z tego wielkiego skarbu i z Twej mozolnej pracy najmniejszą cząstkę otrzymał? Czy Narodzie G�rnośląski będziesz nadal musiał z liczną familiją w pomieszkaniachmałych o jednej izbie i kuchni bez chlewiczka i piwnicy jako zamkniety więzień mieszkać,w pomieszkaniach nawet niezdrowych, zasmrodzonych? Czy macie dziatwę Waszą do szk�ł posyłać, gdzie nie usłyszą Waszej mowy ojczystej, a z kt�rej bezbożnicy krzyż wyrzucają - gdzie nie wolno do Boga się modlić, nie wolno całkiem religii świętejsię uczyć, a i nie wolno dziecku Twemu katechizmu i biblijki do szkoły przynosić? Czy chcecie się przyłączyćkutakiemu państwu,kt�re kości�ł katolicki prześladuje,państwu,kt�rem ludzie bez Boga, bez wiary, bez uczucia religijnego rządzą? W Berlinie rozpoczeli już nową walkę kulturną: drugi Kulturkapf! Chcą zabrać dobra kościelne i klasztorne, wszystko Wasze i Waszych dziatk�w ciężko zapracowane ofiary - osierocić nasze g�rnośląskie kalwarye, jak np. G�rę św. Anny, kalwaryę Panienki Piekarskiej, Panewniki, itd." Tak pięknie przemawiają autorzy odezwy do ludu polskiego. To samo głosimy na naszych wsiach i wołamy: "Precz z takim państwem,dla nas polak�w g�rnośląskich jedyne miejsce w państwie polskiem!" My nie chcemy należeć do państwa pruskiego, ale nie chcemy też tworzyć republiki g�rniośląskiej, jak by to chcieli niemcy g�rnośląscy. W odezwie swej chcieli by zochydzić ludowi naszemu wszystko co polskie, gadają znowu o naszych krowach - wciąż te krowy pokutują po głowach niemc�w naszych - i plotą r�żne inne głupstwa, kt�re już kilkakrotnie odpieraliśmy. Jak już wyżej powiedzieliśmy, odezwę wydali niemcy. Ci panowie ludu naszego nie oszukają, nie zwabią go swoją republiką g�rnośląską, bo lud nasz wie, że takiej samodzielnej republiki g�rnośląskiej zachciało im się dopiero wtedy, gdy się przekonali, że lud o przynależeniu do państwa pruskiegonie chce wiedzieć. Przedtem ujadali na nas, obrzucali nas błotem, gdyśmy żądali odłączenia G�rnego Śląska od Prus. Na nieszczęście swoje, a szczęście nasze najserdeczniejsi nie umieją trzymać języka za zębami. Gdy są międzysobą i myślą, że nikt ich nie słyszy, wtedy wyjawiają swe skryte myśli i m�wią o co im chodzi. Ta samodzielna republika g�rnośląska ma być tylko rzeczą przejściową, bo wiedzą, że taka republika utrzymać się nie może, i pięknego poranku chcą przyłączyć republikę g�rnośląską do państwa pruskiego. To jest ich prawdziwy cel. Pod koniec odezwypowiadają,że poproszą Willsona, aby ich jako mąż sprawiedliwy popierał. Naraz niemcy nasi odkryli, że Willson jest mężem sprawiedliwym. Przed tem to go lżyli i przedstawiali jako ostatniego zbrodniarza, łotra i szubrawca. Jakie to ochydne obrazki i brzydkie dowcipy o Willsonie zamieszczał właśnie "Oberschlesische Kurier", kt�ry odezwę zamieścił. Widać, że niemcy utracili wszelkie poczucie honoru i godności. Dawniej tak butni i dumni, teraz żebrzą o łaske i zmiłowanie tych ludzi, kt�rzych przez całą wojnę lzyli i poniżali. - Niech niemcy idą do Willsona, życzymy im wszelkiego powodzenia. Jeżeli ich Willson nie przyjmie batem a na pożegnanie nie pobłogosławi ich miotłą, to tylko dlatego, że jest człowiekiem wykształconym i kulturalnym. Willson doskonale wie, że republiki g�rnośląskiej żąda tylko garstka niemc�w w ubocznym celu, że lud zaś g�rnośląski pragnie przyłączenia G�rnego Śląska do Polski. Gazeta Ludowa z 18 grudnia 1918 Jeszcze samodzielna republika g�rnośląska. Co się tyczy utworzenia samodzielnej niezależnej republiki g�rnośląskiej, kt�rą chcą utworzyć Niemcy, jak donosiliśmy w wczorajszym numerze "Gazety Ludowej" w artykule "My wszystko wiemy", zamieszczamy dziś dalsze wiadomości. Dalszy ciąg obrad co do utworzenia samodzielnej republiki g�rnośląskiej toczył się w Opolu. Zwolennicy tejże wysłali poselstwo wprost do Pragi. Na czele owego poselstwa, składającegosie z 3 członk�w, stanął p. Wenske Fritz, wydawca kr�lewskohuckiego "Kuriera". Członkowie tej misji zostali przez prezydenta Masaryka w Pradze bardzo grzecznie przyjęci. Pan M. członkom tej misji poufnie, ale otwarcie oświadczył, że Czesi żądają G�rnego Śląska aż do Odry, ale jeżeli G�rny Śląsk chce utworzyć zupełnie niezależną republikę, w takim razie Czesi zabiorą sympatyczne stanowisko wzgledem nowej republiki i nie będą odpowiednich części wymagali. Lecz wszystko zależy od stanowiska koalicji, czy ta już rostrzygnęła całą sprawę G�rnego Śląska. I pan M. przyobiecał wysłać natychmiast kuryera do Paryża w tej sprawie. Po otrzymaniu odpowiedzi doniesie mu, jakie stanowisko zajmuje koalicja wobec G�rnego Śląska. Czy odpowiedź już nadeszła, dotychczas nie wiadomo. Ukazało się w całej polskojęzycznej prasie g�rnośląskiej Oświadczenie Pojawiła się na G�rnym Śląsku odezwa bez podpisu: "Śląsk samodzielna republika" Niemiecki "Volksrat" we Wrocławiu, centrala na prowincję śląską, uwiadamia urzędowo przez biuro Wolfa, że odezwę tę rozszerzają Polacy. Jako uznani zastepcy ludności poskiej na Śląsku stwierdzamy, że jakielkolwiek styczności z tą odezwą nie mamy i nawet nie wiemy z jakich k�ł ona pochodzi. Bytom, 10 XII 1918 Naczelna Rada Ludowa Wydział Śląski Dziennik Śląski 28 września 1921 Nowy plebiscyt g�rnośląski? Projekt nowego plebiscytu. Warszawa, 27 września. "Kuryer Poranny" donosi z Berlina: Nadeszły tuinformacye, że nowy jakiś fakt zburzył w piatek prawie już gotowy w sprawie G. Śląska plan komisyi Rady Ligi Narod�w. "Tag" oświadcza, że faktem tym była nota angielska, wskutek kt�rej Rada Ligi Narod�w postanowiła wysłać na G. Śląsk komisyę rzeczoznawc�w. Projekt zarzadzenia nowego plebiscytu z włączeniem pytania w sprawie samodzielności G. Śląska i sprawowania na niem rząd�w przez jedno z mocarstw w charakterze mandytariusza Ligi Narod�w staje się coraz bardziej aktualnym. Szacherki dyplomatyczne o G�rny Śląsk. Paryż, 27 września. Pisma angielskie i francuskie zamieszczają sprzeczne wiadomości o terminie rozstrzygnięcia sprawy g�rnośląskiej. Jedne pisma donoszą, że nastapi to przed 1 października, inne, ze nastąpi to po miesiącu. Wkażdym razie op�źnienie nastąpiło z powodu wpływania rzadu angielskiego. Komisya Czterech była już bliską uchwały, gdyby nie wpływy z zewnątrz, tj. presya angielska. Codziennie odbywają się tajne posiedzienia Komisyi Czterech w Lidze Narod�w w tej sprawie. Pisma angielskie donosza, że istnieje podobno wniosek odbycia ponownego plebiscytu(!) w tych okręgach, w kt�rych ludność sprzeciwia się podziałowi kraju. Anglicy bez zastrzeżeń popierają rządania niemieckie. Sprawa g�rnośląska w Radzie Ligi Narod�w. Paryż, 27 wrzesnia. "Temps" donosi z Genewy, iż sprawa G�rnośląska przez Radę Ligi w jej obecnym nie powiększonym składzie. Zwiększony komplet członk�w Rady Ligi rozpocznie swe fukcye dopiero 1 stycznia roku przyszłego. Prasa szwajcarska o sprawie g�rnośląskiej. Genewa, 27 września. Dziennik "La Suisse" zamieszcza artykuł wstępny Ludwika Aveniera. Autor omawia zatargi powierzone Lidze Narod�w, przy czem zajmuje stanowisko bardzo przychylne dla Polski. W sprawie G. Śląska autor zaznacza, że bardziej niż argumenty historyczne przemawiają za Polską g�rnośląskie wybory do rad załogowych. Dziennik Śląski 22 lipca 1921 Co będzie z G�rnym Śląskiem? Jouhax radzi dać G�rnemu Śląskowi autonomię. - "Tempa" za kilkuletnim zarzadem władz sojuszniczych. - Niemcy dążą do utworzenia wolnego państwa. Jouhaux o G�rnym Śląsku. Paryż, 21 lipca. W paryskim dzienniku "Progres Civiqne" zamieszcza Jouhaux sprawozdanie komisjiwysłanej niedawno temu na G�rny Śląsk ze strony Międzynarodowych Związk�w Zawodowych. Jouhaux stwierdza, iż g�rnośląski obw�d przemysłowy należy uważać jako jednolitą całość. Są liczne powody, kt�re przemawiają za niepodzielnościa tego obwodu. W pierwszym rzędzie okoliczność, że podział wpłynął by niekorzystnie na produkcyjność (wydajność) g�rnośląskiego przemysłu. Podział z czysto narodowościowych powod�w jest nierozwiązywalny. Narodowośiowe tezy zaczepić można po obu stronach, ponieważ zacierają prawdę fałszami. Jouhaux kończy: Byłoby najlepiej dać G�rnemu Śląskowi autonomię pod kontolą Ligi Narod�w, pozostawiając sprawę ostatecznego rozstrzygnięcia w zawieszeniu. "Temps" o sprawie g�rnośląskiej. Paryż, 21 lipca. "Temps" zajmuje się w artykule wstępnym sprawą g�rnośląską. Zaznacza, że przyznanie niemcom całego G�rnego Śląska sprzeciwia się traktatowi pokojowemu. Takie rozwiązanie sprawy nie odpowiadało by także zamiarom rząd�w sojuszniczych. Należy rozwiązać dwa zagadnienia. Drugie dotyczy rozstrzygnięcia losu G�rnego Śląska. Zanim się do tego przystąpi należy rozwiązać pierwsze zagadnienie, mianowicie, jak można przeszkodzic rozlewowi krwi.Pismo wyraża nadzieję, że prasa angielska zbada sprawę g�rnośląską bez uprzedzenia. Znalazłszy środki do utrzymania pokoju na G. Śląsku przez wysłanie nowych posiłk�w wojskowych, mozna by zapytać, czy chce się podzielić obw�d przemysłowy G. Śląska, czy też pozostawić go przez 10 czy 20 lat pod zarządem władzy ustanowionej przez mocarstwa sojusznicze. "Temps" kończy: To należy zbadać. Znowu plan "wolnego państwa". Bytom, 21 lipca. Niemcy w dalszym ciągu prowadzą energiczną akcję w celu zjednania Anglii dla planu uczynienia z G. Śląska wolnego państwa. Rokowania w tej sprawie ma prowadzić dr. Simons, kt�ry już w końcu marca rb. jeździł do Lugano, aby z tamtąd porozumiewać się w Włochami i Anglią nad możliwością utworzenia wolnego państwa. Na samym G. Śląsku r�wnież prowadzona jest usilna agitacya, dążąca do tego, aby wywołać na zewnątrz wrażenie, jakoby partya zwolennik�w wolnego państwa (Bund der Oberschlesier) była silna i jakoby Polacy skłaniali sie ku takiemu rozwiązaniu sprawy. W rzeczywistości plan ten nie ma wśr�d Polak�w najmniejszego powodzenia. Wszelkie zabiegi Niemc�w, aby Polak�w pozyskać dla tego planu były daremne. Dziennik Śląski z 25 grudnia 1918 Deszcz odezw. Od pewnego czasu spada na nasze niwy g�rnośląskie prawdziwy deszcz odezw, pisanych - o dziwo - w niemieckim i polskim języku. Podpisu żadna z tych odezw nie nosi. (Na odezwie przesłanej poprzednio jest miejsce druku, prawdopodobnie inne odezwy także posiadały takie sygnatury - Pioter). Każda wylęgła się nie wiedzieć gdzie i spadła nie wiedzieć skąd. Jest to zatem robota krecia i dlatego warto się jej przyjrzeć. Oto pierwsza taka odezwa, jaka nam w ręce wpadła nosi szumny napis: >>G�rnoślący! Wolność! Wolność!>wolność, wolność!>nie do twarzy>jeden szedł do wsi swojej a drugi do kupiectwa swego, trzeci żone pojmował, czwarty woł�w doświadczał>łaska pańska na pstrym konbiu jeździ> Wstaj nam Ojczyzno miła, witaj Matko umiłowana, z długiego letargu wstająca! Garnie się do twych kolan cała dziatwa polska, śpieszy ku tobie lud polski, pewien już, że pod twą opieką znajdzie dach własny nad głową!<< Gazeta Opolska z 11 grudnia 1918 Śląsk samodzielną republiką niemiecko - polską! Bresl. Morgenztg. donosi, że istnieje zamiar utworzenia ze Śląska oddzielnej republiki niemiecko - polskiej przynależącej do rzeszy niemieckiej. W republice tej ma być r�wnouprawnionym językiem urzędowym polski i niemiecki. Pismo to dodaje, że należy jeszcze odczekać na ile dążenia te się utrwalą. Nie jest to więcej jak ostatnie wysiłki, wyszłe z kaźni hakatystycznych m�zgownic, aby zachować dla rzeszy niemieckiej kraje zamieszkałe przez ludność polską. Niezadługo zapewne będą opowiadali o utworzeniu się republiki "ostmark�w". Dla bogactw jakie ziemie polskie posiadają Niemcy za wszelką cenę pragną zagrabić ziemie te dla siebie, aby m�dz się wyżywić na piaskach branderburskich. Do niedawna jeszcze głosili, że Śląsk nie jest w og�le polskim, a inne dzielnice polskie przeważnie zamieszkane przez Niemc�w! O czysto polskim harakterze dzielnic tych nie ma zatem mowy i do Polski nie mogą one tym samym należeć. Teraz pr�bują drogą pośrednią. Dziwną troskliwość Niemc�w o ziemie polskie, skąd według ich zdania nie można już nicwywieść i gdzie tylko wilki i niedźwiedzie się chowają. Goniec Śląski z 10 kwietnia 1921 Nowe plany niemieckie na G�rnym Śląsku Wsp�łpracownik "Gaulois" otrzymał od niemieckiego komisarza plebiscytowego, Urbanka, następujące informacje co do plan�w niemieckich na Śląsku. Urbanek między innymi oświadczył. "Sprawa Śląska jest bardzo łatwą do uregulowania, będzie on stanowił w łonie Rzeszy państwo "całkowicie niezależna", jak Saksonia albo Wirtembergia, będzie miał sw�j Sejm". Gdy na to przedstawilciel "Gaulois" zapytał, jakie gwarancje dadzą Niemcy, że będą istatnie dbać o pokojową pracę w zagłębiu węglowym śląskim i jaki stąd będzie pożytek dla sprzymierzeńc�w, żądających zapłacenia odszkodowania, Urbanek m�wił o bardzo wielu rzeczach, aż wreszcie doszedł do odpowiedzi na zapytanie, kt�ra brzmiała następująco: "Wcale nie trzeba okupacji Śląska G. przez wojska sojusznicze - jako gwarancji spłat odszkodowań przez Niemcy. Wystarczy gdy zostaną zawarte odpowiednie układy gospodarcze, kt�re ułatwią udział interes�w państw koalicyjnych w tutejszych przedsiębiorstwach. Byłby to najlepszy spos�b rozwiązania..." Zakończył swe uwagi Urbanek stwierdzeniem, iż wierzy silnie w to, że sprawa Śląska G�rnego zostanie w ten spos�b rozwiązana. Widać plebiscyt niczego dotąd jeszcze Niemc�w nie nauczył. Goniec Śląski z 22 kwietnia 1921 Dwa niemieckie projekty rozwiązania sprawy g�rnośląskiej. Zaraz po plebiscycie rozwineli Niemcy w prasie zagranicznej wielką akcję celem stworzenia dla własnych cel�w korzystnego nastroju. Wysuwaja w przyjaznej dla nich prasie koalicyjnej dwa własne projekty, jeden pod własną firmą, drugi pod firmą "neutralną" - wolnego państwa g�rnośląskiego. Rozpatrzmy oba te projekty. Prasa niemiecka zajęła początkowo stanowisko - widocznie na rozkaz Berlina - domagające się przyłączenia całego G. Śląska do Niemiec. W tym też duchu wysłał rząd niemiecki notę do rząd�w koalicyjnych. Żądanie to tak bardzo nie odpowiadało warunkom oczywistym i było dowodem takiej naiwności ze strony niemieckiej, że rzady koalicyjne nie uznały za stosowne odpowiedziec na te notę. Tylko prasa paryska zbliżona do k�ł francuskiego ministerstwa spraw zagranicznych oświadczyła, że koalicja sama wie, jak ma tłumaczyć brzmienie traktatu pokojeowego i nie potrzebuje rady niemieckiej. Nawet prasa angielska, kt�rą trudno posądzać o przychylność dla Polski, uznała, że stanowisko Niemiec nie wytrzymuje krytyki. Jedynie więcej powodzenia mają Niemcy wśr�d prasy włoskiej, kt�ra jeszcze dziś od czasu do czasu pomieszcza artykuły, wykazujące konieczność przyłączenia całego G. Śląska do Niemiec. Początkowo stanowisko Niemiec w sprawie przyłączenia całego Śląska G�rnego do państwa niemieckiego nie miało oczywiście charakteru zasadniczego, było tylko posunięciem taktycznem, mającem na celu wytargowanie jak największej części naszego kraju. Nie szło bowiem Niemcom i nie idzie o rzeczywisty interes ludności i samą zasadę niepodzielności kraju, lecz tylko i wyłącznie o utrzymanie zagłębia przemysłowego. Tymczasem w tem zagłębiu sytuacja dla Niemiec jest najmniej korzystną. Na terenie przemysłowym właśnie Polacy zwyciężyli. O ile więc polityka niemiecka nie miała się narazić na zarzut naiwności i nie liczenia się z rzeczywistem stanem rzeczy, musiała jaknajrychlej zmienić swoje stanowisko. Tak też zrobiła. Dziś można zauważyć w stanowisku prasy niemieckiej zasadniczą zmianę w traktowaniu sprawy g�rnośląskiej. Nie porusza ona już zasady niepodzielności Śląska G. w związku z Niemcami. Jeżeli tu i �wdzie takie głosy jeszcze się powtarzają, to mają one już charakter tylko demonstracyjny. Na og�ł na łamach prasy niemieckiej, kt�ra zawsze idzie za wskaz�wkami rządu niemieckiego, znikło żądanie przyłączenia całego Śląska G. do Niemiec. Na jego miejsce wysunęła się zasada podziału tego kraju. Wyrazem obecnej zmiany stanowiska Niemiec jest artykuł wybitnego socjalisty Bernsteina, kt�ry pojawił się w zeszłym tygodniu w "Vorw�rts" i obiegł niemal całą prasę niemiecką, kt�ra pomieściła go przeważnie bez komentarzy. Bernstein zaznacza, że dotychczasowe stanowisko rządu niemieckiego jest nie do utrzymania. Należy liczyć się z wynikiem plebiscytu i zgodzić się na podział G. Śląska. Ze strony niemieckiej projekt podziału powinien przewidywać odstąpienie Polsce przynajmniej dw�ch powiat�w pszczyńskiego i rybnickiego. Niewątpliwie artykuł Bernsteina, kt�ry podała r�wnież prasa nacjopnalistyczna niemiecka, ma na celu utworzenie odpowiedniej opinji w kraju, dotychczas bałamuconej nadziejami na zdobycie całego kraju. Jest on wynikiem przekonania, że projekt przyłączenia całego G. Śląska do Niemiec nie może znaleść uznania nawet wśr�d przyjaznych Niemcom k�ł koalicyjnych. Nawet prasa angileska uznała jako jedyne wyjście rozwiązaniz sprawy g�rnośląskiej podział tego kraju. Oficjalna polityka rządu niemieckiego, kt�ra idzie obecnie w kierunku podziału. Projekt podziału wysuwany przez Niemcy urąga wszelkim zasadom sprawiedliwości i wynikowi plebiscytu, tak że ze strony polskiej nie może być nawet brany pod uwagę. Niemcy wysuwają go jedynie ze wzgledu na zagranicę, nie licząc się z wolą ludności. Niezależnie od oficjalnego stanowiska niemieckiego stojącego na gruncie podziału w duchu dla Niemc�w korzystnym pr�buje rząd niemiecki inną drogą osiągnąć korzyści, w razie gdyby pierwszy projekt nie m�gł być urzeczywistniony. Projektu tego nie wysuwa jednak sam, lecz posługuje się firmą "neutralną". W pomoc rządowi niemieckiemu przyszedł tak zwany "Budn der Oberschlesier", kt�ry wypisuje na swym sztandarze hasła "wolnego państwa". Hasło to niewątpliwie ponętne i niejednemu G�rnoślązakowi uśmiechają się doń oczy. Tylko niezapominajmy o sterem naszem przysłowiu: "Nie wszystko złoto, co się świeci". Nie tak proste też i szczere jest stanowisko "Bundu" i innych zwolennik�w "Freistaatu". W jakim kierunku zmierza polityka "freistaatler�w"? Dla charakterystyki tej polityki wystarczy tu przytoczyć fakt jeden: "Bund" przedłożył zaraz po plebiscycie Radzie Ambasador�w memorjał, w kt�rym proponuje utworzenie wolnego państwa g�rnośląskiego. Ale rzecz znamienna: wskład tego państwa miałby wejść nie tylko teren plebiscytowy, ale i pozostałe czysto niemieckie powiaty rejencji opolskiej: nyski, grotkowski, niemodliński i zachodnia część prudnickiego. W ten spos�b "wolne państwo" miałoby zapewnioną większość niemiecką. Sam pomysł takiego "wolnego państwa" wykazuje dostateczne źr�dło, skąd pochodzi i komu jest ono potrzebne. Trudno przypuścić, ażeby projekt przyłączenia do terenu plebiscytowego powiat�w należących bezspornie do państwa niemieckiego miał się wyłonić bez zgody niemieckiego rządu. Dowodzi już tego fakt, że "Bund der Oberschlesier" trzyma w tajemnicy �w memorjał. Mamy więc oczywisty dow�d wsp�łdziałania "Bundu" z rządem niemieckim, kt�ry popiera politykę "Freistaatu". Dla niejednego może się to wydać nieprawdopodobnem. A jednak jasnem jest, że ruch za "wolnem państwem" pochodzi od Niemiec i jest dla nich bardzo korzystny. "Wolne państwo g�rnośląskie" oznacza bowiem odłożenie na lat parę przyłączenia G. Śląska do Niemiec, bo dalszy bieg wypadk�w nie ulega wątpliwości. "Wolne państwo g�rnoąląskie" o większości niemieckiej z natury rzeczy będzie ciążyło do Niemiec i uprawiało by politykę niemiecką, podobnie jak się ma sprawa z "wolnem miastem Gdańskiem". Po paru latach, gdy atmosfera polityczna się nieco ułagodzi, wzniecili by Niemcy w tem "państwie" ruch za przyłączeniem go do Niemiec i nawet potrafiliby urządzić w tym kierunku plebiscyt, podobnie jak się obecnie ma w austrjackim Tyrolu. Wynik takiego plebiscytu byłby niewątpliwy i po paru latach G. Śląsk znalazłby się znowu pod panowaniem niemieckiem. Mamy więc do czynienia z podw�jną grą niemieckiej polityki. Oficjalna polityka dąży do podziału G. Śląska, nie licząc się z wynikiem plebiscytu i wolą ludności. Potajemnie zaś popiera ruch "freistaatowy", kt�rego celem właściwym jest odroczenie przyłączenia G. Śląska do Niemiec na parę lat. Oczywiście, jedne i drugie rozwiązanie sprawy g�rnośląskiej było by dla ludności zab�jcze. Dla przeciwdziałania tym dwom niemieckim projektom pozostaje ludności naszej jedyne wyjście: zdobywszy silną postawę na bloku polskim musimy stanąć do walki o przyłączenie do Polski powiat�w i walke tę prowadzić tak długo, aż osiągnięmy ostateczne zwycięstwo. Goniec Śląski z 22 maja 1921 Fałszywe pogłoski Bytom. Rozeszła się, jakoby w ślad za doniesieniem angielskiego dziennika "Times", pogłoska, iż obecnie rozważana jest myśl utworzenia niezależnego państwa g�rnośląskiego pod kontrolą Ligi Narod�w. Wymienione wyżej pismo utrzymuje, że plan tego rodzaju byłby poparty przez Korfantego. Jesteśmy upoważnieni do oświadczenia, iż Korfanty nie ma najmniejszego zamiaru udzilić swego poparcia podobnemu planowi. Owszem na skierowane do niego w dniu 20 maja prze g�rnosląskich "wolnopaństwowc�w" zapytanie, czy byłby skłonny traktować z ich delegacją w ich sprawie, Korfanty odpowiedział, iż wszelkie rozprawy nad tym planem byłyby bezcelowe, gdyż zgodnie z wolą ludu g�rnośląskiego wchodnia połowa Śląska G�rnego musi być połączona z Macierzą - Polską. Z powyższego oświadczenia raz jeszcze jasno wynika, że Niemcy zrobią wszystko, byle Śląsk dla siebie zatrzymać. Ale daremne prace! Wiemy, co znaczą ich umizgi. Goniec Śląski z 4 maja 1921 "Gościnność" p. Napieralskiego. P. Napieralski w swem piśmie "Dziennik Śląski" w numerze 99 zamieszcz artykulik zdrajcy ludu g�rnosląskiego J. Musioła pod tytułem "Czy stałem się zdrajcą?" W artykuliku tym sekretarz "Związku G�rnoślązak�w", kt�ry pod płaszczykiem walki o "wolne państwo g�rnośląskie" stale występował przeciw Polsce, usprawiedliwiając się, iż nie tylko ludu g�rnośląskiego nie krzywdzi, ale przeciwnie "poczytuje sobie za zaszczyt, że może temu ludowi służyć". Udaje on więc nadal przyjaciela naszego, a jest w tem takim samem Judaszem, jak ten zdrajca Jezusa Chrystusa, kt�ry pocałunkiem swym zdradzał swego Mistrza,wskazując go w ten spos�b siepaczom. Ale dzień sądu bliski i lud sam bedzie m�gł zdrajcom za wszystkie krzywdy, jakich od nich doznał podziękować. Że nie zapomni on w nadchodzącej chwili o Musiołach jest rzeczą bezwglednie pewną. A nie zapomni ten lud z tej choćby racji, że można nie mieć za złe uczciwemu Niemcowi, że choć na Śląsku G�rnym zamieszkały, bronił praw swego narodu - ale nie można pozwolić na to, by krew z krwi i kość z kości ludu tego za srebrniki judaszowskie lud zdradzała. Co się zaś tyczy p. Napieralskiego, o kt�rym lud nasz wie już bardzo wiele, a wkr�tce dowie się rzeczy tak wstrętnych, iż nie opanuje on swego oburzenia, możemy zauważyć dwie rzeczy. Oto albo artykulik Musioła został zamieszczony w "Dzienniku Śląskim" za pieniądze, jako ogłoszenie, a więc pisma "Katolikowe" za pieniądze umieszczają nawet artykuły zdrajc�w i politycznych zbrodniarzy, albo też artykulik Musioła został umieszczony w tem piśmie darmo, jak wszystkie w og�le artykuły zwykle się drukuje - a wtedy p. Napieralski solidaryzuje się ze zdrajcą Musiołem, a więc sam jest niecnym zdrajcą sprawy g�rnośląskiej. W jednym i drugim wypadku pisma "Katolikowe popełniły straszną zbrodnię, zwracając też na nią uwagę naszym czytelnikom, odwołujemy się do sądu powszechności. Niech cały nasz lud swe zdanie w tej sprawie wypowie, a jeśli uzna on słuszność naszych wywod�w, niech ze wstgrętem odwr�ci się od tych ludzi, kt�rzy pozwalają na kalanie własnego gniazda. W obozie polskim nie ma miejsca dla judasz�w. Kto nie jest z nami, ten jest przeciw nam, a z takimi bedziemy umieli sobie poradzić. Goniec Śląski z 22 kwietnia 1921 Fałszywa gra wobec ludu g�rnośląskiego Pewna część niemieckiej prasy g�rnośląskiej tzw. "Bund der Oberschlesier", czyli "Związek" - wysuwa po plebiscycie - dla Niemiec niekorzystnym - hasło "wolnego niezależnego" państwa g�rnośląskiego, czyli tzw. "Freistaatu" Jest to fałszywa gra dla oszukania ludu śląskiego; ktoby poszedł na lep tego hasła, ten by sobie i krajowi swemu przyni�sł w najbliższej przyszłości najgorsze nieszczęście. Lud g�rnośląski przekona się o tem dowodnie, gdy mu jasno okażemy, jakie stanowisko zajął w całej walce plebiscytowej ten sam "Bund der Oberschlesier", kt�ry głosił szumne hasło: G�rny Śląsk dla G�rnoślązak�w. Jak wiadomo związkowcy, na czele kt�rych stał p. Latacz, mieli w swych szeregach około 400000 ludności i to nie tylko niemieckiej, ale niestety i polskiej, przeważnie jeszcze nie dość narodowo uświadomionej, kt�rą zwabili ku sobie obietnicą wolnego pańwsta śląskiego. Tymczasem jak przedstawiła się cała sprawa w przeddzień plebiscytu! Oto członkowie "Bundu" udali się do Warszawy i Berlina, aby zbadać, jakie zamiary i nadzieje mają oba państwa co do G�rnego Śląska! Wr�ciwszy z tej podr�ży, doszli do przekonania, że najlepszym wykonaniem hasła G�rny Śląsk dla G�rnoślązak�w będzie poddanie się rozkazom Berlina! Przywieźli ze sobą słowa obietnic niemieckich, wypowiedziane do p. Musioła, sekretarza "Związku", że tylko wtedy, gdy będą głosowac za Niemcami, spełnią swoje cele, bo rząd niemiecki obiecuje im, że w razie korzystnego dla siebie wyniku głosowania, będzie pomagać "Związkowcom" w utworzeniu wolnego państwa g�rnośląskiego! Tak uczyniliśmy - przyznaje się do tego sam p. Musioł i tak dalej oświadcza. "To, że np. w og�le w polskiem mieście, w Kr�lewskiej Hucie, albo w polskiem mieście Zabrzu itd. oddano większość głos�w za Niemcami - jest dziełem naszego "Bund der Oberschlesier"; to była po audiencji w Berlinie nasza robota w ostatnich dniach przed plebiscytem. Nasz związek liczy około 400000 cżłonk�w i to w większej części Polak�w. Oni oddali tylko dlatego sw�j głos za Niemcami, ponieważ mieli przyrzeczenie od rządu niemieckiego, że będzie wsp�łdziałał w utworzeniu autonomicznego państwa śląskiego." Aby dać możność utworzenia wolnego państwa śląskiego, oddaliśmy głos za Niemcami! - m�wi p. Musioł. Czy ktoś z uświadomionych G�rnoślązak�w może nawet na chwilę przypuścić, że ci ludzie, kierujący "Związkiem" - wierzyli, gdy nakazywali swoim wyznawcom głosować za Niemcami, że przez to stworzą im wolne państwo g�rnośląskie?! Głos za Niemcami i utworzenie wolnego państwa g�rnośląskiego - to chyba dwie wprost przeciwne sobie rzeczy! Czyż doświadczenie lat poprzednich nie uczyło, że przecież polityka niemiecka - to polityka ucisku i zaborczości, czyż Niemcy nawet w obecnej chwili, kiedy po strąceniu Wilhelma są rzekomo republikańskie - dały kiedyś dow�d jakiś wolnościowych prąd�w lub przekonań?! Czyż w prasie Rzeszy Niemieckiej - z wyjątkiem jednej, jedynej lewicowej "Welt am Montag" odezwał się kiedys jakiś głos o potrzebie stworzenia wolnego państwa g�rnośląskiego?! C�ż więc moło uprawniać "Bundowc�w" do wierzenia w obietnice niemieckie i do oszukiwania nimi ludu g�rnośląskiego?! Musimy przypuszczać i chyba każdy rozsądny i zdrowomyślący człowiek zgodzi się z tem, że to była nieuczciwa gra, że "Bund" był tylko nazwą, a cel jego działalności był zupełnie zgodny z działalnością hakatyst�w niemieckich, przeciw kt�rym od czasu do czasu pozornie występował. Nasuwa się przypuszczenie, że stworzenie "Bundu" - to był jeden ze sposob�w sfałszowania plebiscytu i nadania fałszerstwu pozor�w słuszności i prawa. A dalej ciśnie się samo przez się przekonanie, że cała jazda do Warszawy była tylko pozorem, hasło "Freistaatu" tylko podstępem - i płaszczykiem pod kt�rym ukrywały się szpony krzyżackie chciwe ziemi g�rnośląskiej! "Bund" chciał zaprzedać dziesiątkitysięcy ludności polskiej w niewolę niemiecką, wmawiając w nie, że czyni tak dla wolnego państwa g�rnośląskiego. Gdy to się nie udało, w drodze plebiscytu, gdy mimo takiego sfałszowania woli ludności olbrzymia część kraju oświadczyła się za Polską, wiedząc dobrze, że tworzony przez Niemc�w "Freistaat" - to "Knechtstaat" i nic więcej - ze strony owego "Bundu", tej chorągiewki w ręku niemieckiem, a także takie - dla zmylenia opini zagranicznej - ze strony pewnej części niemieckiej prasy g�rnośląskiej, takiesame krętactwa dyplomatyczne, mające na celu przekonanie Rady Najwyższej, lub przynajmniej pewnych jej członk�w, że najlepszym rozwiązaniem sprawy g�rnośląskiej jest �w rzekomy "Freistaat". Ten sam "Bund der Oberschlesier", kt�ry w imię wolnego państwa śląskiego kazał głosować swym wyznawcom, chciałby teraz otrzymać sw�j "Freistaat" po to tylko, aby dać państwu niemieckiemu poz�r umycia rąk a potem wraz z wszystkimi hakatystami niemieckimi zrobić wielki ruch w "wolnem" państwie g�rnośląskim - i - oświadczyć swym wyznawcom, że najlepsze "wolne" państwo g�rnośląskie będą mieli wtedy, gdy zrobią manifestacyjny, rzekomo z woli samej ludności płynący - "Anschluss an Deutschland"! Oto jest gra, jaką chce się oplątać lud g�rnośląski! Ale nie uda się to zamaskowanemu "Bundowi". Lud śląski wie, że wolność da mu to państwo, kt�re istniejac zaledwie dwa lata, zdołało wywalczyć swobodę nietylko swym obywatelom, ale także niesie wolność innym narodom - tj. Polska! I dlatego lud śląski - granicy, kt�rą sobie wywalczył swym głosem w plebiscycie, bronić bedzie do ostatniego tchu i ostatniej kropli krwi, a nie pozwoli wydrzeć sobie zwycięztwa pod pozorem "Freistaatu" czy innej machinacji niemieckiej.
|
|
|